wtorek, 16 lutego 2016

Zmarl Krol, niech zyje Krol

Dużo się zmieniło od czasu poprzedniej notki.
Ja zmieniłam się wręcz nie do poznania, czasami się zastanawiam czy ja z przed 5 lat chciałabym choćby wpaść na ulicy na teraźniejsza siebie. 
Chyba mam problem. Z alkoholem, z lekami, z seksem i ludźmi, ale z narkotykami mam spokój, już. Od jakiego miesiąca, chyba nawet dwóch upijam sie. Jakby powiedział Bukowski, kiedy jestem nieszczęśliwa pije z rozpaczy, kiedy jestem szczęśliwa pije, żeby to uczcić, a najczęściej pije żeby coś się zadziało (parafraza w chuj!). Widać ze pisze to na totalnym kacu w pracy.... 
Wczoraj znowu przeczytałam parę ulubionych fragmentów "Kobiet" [Bukowskiego], pomyślałam, ze powinniśmy brać te same leki i ze facetów przyciąga do mnie mój mrok, tak jak jego mrok przyciągał do niego te tabuny kobiet. Później obejrzałam film, oczywiście nie sama, rzadko oglądam filmy sama. Wypiłam chyba 1.5 butelki białego wina, również nie sama, choć to robię sama bardzo często. Później przespałam się z tym kimś kto towarzyszył mi przy winie i filmie. (I kto przyniósł do łózka druga butelkę wina, co we Francji nie jest takie proste do zrobienia, bo nie ma tu całodobowych monopolowych a ja wypijam każdy możliwy zapas wina.) W zasadzie dałam się przelecieć. Bo ja już nie czuje nic. Podnieca mnie wciąż wiele rzeczy, ale mało kto potrafi mnie tak naprawdę zaspokoić... Chociaż zdarzają się takie osobniki, z którymi pewnie do końca świata będę otrzymywała kontakt. Ogółem seks bardzo często jest dla mnie, jak ziewanie, mam ochotę to ziewam ale nic mi to nie daje, mogę w tym samym czasie czytać gazetę.

Mam wszystko czego myślałam, ze potrzebuje do szczęścia. Mam prace, o której nawet nie śmiałabym myśleć 2-3 lata temu. Śliczne wysokie mieszkanie w kamienicy z dużymi oknami, w którym wypaliłam tysiące świeczek w rożnych intencjach. Stare ale ukochane auto, które uwielbiam i  które mogę wymienić, ale po prostu nie chce. Trochę oszczędności na koncie. Torebki LV, najnowszego Maca, iPhona, tony ciuchów, biżuterii. Mam powodzenie, w pracy, w barach i ogólnie wszędzie gdzie tego zechce. Mam cudowna rodzinę, co prawda 3000 km stąd, ale najważniejsze . Mam Mamęktóra mnie kocha, wspiera, rozumie i jest moja przyjaciółką  (w razie potrzeby jest w stanie wziąć L4 i przylecieć z nowymi antydepresantami, o czym przekonam się w zeszłym miesiącu). Mam ojczyma, który kocha mnie jak swoje własne pierworodne dziecko i jestem przekonana, ze oddałby mi obie nerki w razie potrzeby. Mam trojkę najwspanialszego rodzeństwa, za które dałabym się pokroić w cienkie plasterki. Tęsknię za nimi codziennie, mimo świadomości ze po dwóch dniach w domu wszyscy chwielibyśmy się nawzajem roznieść w gwiezdny pył, ale to właśnie Ci ludzie sa moimi ulubionymi ludzmi. Mam kilka numerow w telefonie, których nie używam ale wiem, ze mogłabym pod nie zadzwonić o każdej porze i liczyć na wsparcie. 
Nie mam tylko uczuć do innych ludzi, tych których pozawalam będąc już względnie dorosła i niezależna, nie licząc z rzadka przejawiające się niechęci, moje życie utwierdza mnie w przekonaniu ze poza rodzina wszyscy ludzie na świecie wymienialni, ze nie ma kogoś bez kogo nie da się żyć. "Zmarł Król, niech żyje Król". Nie cierpiałabym ani sekundy z powodu straty kogokolwiek, kogo poznałam będąc na tym etapie życia, na którym jestem (Tak mam przyjaciół, którym jestem oddana nawet jeśli nie rozmawiamy 3 miesiące, ale to nie o nich- ich poznałam wcześniej) . Tego chyba właśnie chciałam, żeby nikt się dla mnie nie liczył. Wiec, czemu jestem nieszczęśliwa, czemu nie umiem jak kiedyś zakochać się trzy razy w tygodniu? Może wyczerpałam jakiś pieprzony limit, tak jak z seksem po trzydziestym partnerze jak ktoś nie przerobi z Toba pierwszych dwóch rozdziałów Kamasutry przed jego pierwszym dojściem to nawet nie myślę o seksie w trakcie. Może rzeczywiście ludzi potrzebują tej romantycznej wersji miłości w życiu. Chociaż w zasadzie mija mi kac i moje życie znowu zaczyna mi się podobać ! ... ale tak chce się zakochać, spróbuję! tylko jeszcze nie przez najbliższe kilka lat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz