Ostatnio mam problem z definicja własnych odczuć. Tak odczuć, uczuć posiadam mało wiec znam je na wylot. Chyba znowu mam skrajnie zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli to co cale życie próbuje budować.
Spotykam się z kimś, kto być może mógłby zbudować mi jego namiastkę, jednak jeśli chodzi o mężczyzn to dopóki nie wzbudzają we mnie skoku adrenaliny, wszystko wydaje się być takie płaskie.
Dodatkowo nie czuje się przez ostatnie kilka miesięcy komfortowo w moim ciele, co nie znaczy ze nie czerpie satysfakcji z seksu. Tak źle jeszcze nie jest, może poza tym ze czerpie ja z seksu nie z nim... ups! wydało się. Nie ograniczam się od samego początku. Znam go trzy tygodnie ale juz po pierwszym razie razem musialam poprawic z kims innym ( w ubieglym tygodniu sypialam tylko z nim-Brawo ja!). Po pierwszym tygodniu znajomosci bylam na dluzszym weekendzie w Porto z kolega Szymonem, a piekne miejsca podnosza moje i tak juz wysokie na co dzien libido, do tego zielone wino i zafundowałam mu w lozku takie atracje, ze gdybym chciala jestem przekonana ze w nastepnym tygodniu moglabym juz miec pierscionek na reku, btw. jego penis byl niemozliwie okazaly jak na polskie realia. Zeby nie bylo, mimo ze wiedzialam ze strasznie mu sie podobam chcialam, zeby to byl kolezenski wypad specjalnie szukalam apartamentow z dwoma lozkami, no coz drugie sie nie przydalo. Plus, chcialam zasmakowac jakiejs miejscowej ludnosci, pozniej juz tak jakos nie mialam smialosci, ale chlopak dal rade, bynajmniej za pierwszym razem, pozniej juz sie tak nie upilam. Tak wiec wracajac do tematu, taka jestem, uwazam ze orgazm mi sie nalezy jak psu buda. Czasami myslac o tym tesknie za moim ostanim dlugim zwiazkiem i mieszkaniem razem, najwiekszym plusem bylo to ze oboje mielismy pierdolca na punkcie seksu i nie mielismy zadnych ograniczen. Pamietam jak pisalam prace dyplomowa a moj owczesny chlopak potrafil z najseksowniejszym rodzajem brutalnosci sciagnac mnie z krzesla i kazac kleczec przy lozku. Jedyne czego wtedy jeszcze nie robilam to polykanie. Teraz nie mam zielonego pojecia czemu mialam z tym taki problem. Za to dobrze pamietam dzieki komu juz ich nie mam. Rozmarzylam sie....
Ale chcąc być szczera, co w życiu realnym zdarza mi się niezmiernie rzadko, żebym miała dobry seks, ostatnimi czasy facet na początku musi być agresywny i napierać jak napalony nastolatek. Co prawda później musi z wersji nastoletniej zrezygnować bo dojście poniżej 15 minut jest po prostu dla mnie obraźliwe... koncze jestem w pracy, zamowilam nowy wibrtor- klasyka stylu dlugi, gladki, srebrny i oczywiscie wodoodporny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz