Nie chcę gnić od wewnątrz, z racji nie możności uzewnętrznienia myśli i pomysłów.
Nie chcę być sama, ale jestem. Może nie trafiłam w moim małym świecie na ludzi, z którymi mogłabym się tym dzielić tak jak chcę, a może zbyt mocno zminimalizowałam mój świat i uszczelniłam, przed wpływem innych. Może. Nie wiem nie jestem jedną z tych zdecydowanych. Może właśnie dlatego chce pisać, bo post można usunąć słów wypowiedzianych nie da się cofnąć.
Chciałam kiedys pisac o modzie, ale to takie nudne, razem z zakonczeniem liceum skoczyla sie u mnie chec przypodobania sie innym; Bede pisala o sobie, dobrze jest czasem zwymiotować emocje gdziekolwiek, choćby na wirtualną kartkę papieru, której nawet nie da się porwać. Choć lepsze to niż wymaganie od siebie bycia kimś kim się nie jest, albo od innych żeby ze swojego życiowego koszyczka dali mi coś czego nie mają.
Będąc sobie jaką jestem i żyjąc sobie jak mi się udaję nie osiągnęłam za wiele. Poszłam na studia, na które iść nie chciałam, byłam z ludźmi, z którymi przy zdrowych zmysłach nigdy bym nie była. Ogółem wszystko kopnęło (kopnęła, kopnął, kopnęli) mnie sam środek wrażliwości, którą trzeba teraz starannie ukrywać i wyciągać raz na jakiś czas w domu pocieszyć się nią raz na sto lat kiedy już się tam jest i znowu zakopać. Dlatego na co dzień trzeba bardzo, bardzo mocno i starannie pracować nad powierzchownością. Przydaje się do tego pewność przy podejmowaniu decyzji, albo kreatywne myślenie i w miarę ogarnięta znajomość wszyskiego co "Si".
A więc wmawiam sobie od czasu do czasu że kocham te trendy, to całe Si i skupiam się chociaż na tym (wydaje wtedy zazwyczaj duzo pieniedzy w ktorymi czasie i przechodzi mi chwilowy brak checi zycia). A wszystko się zaczęło mniej więcej wtedy kiedy wszyscy chcieli być bardziej amerykańscy niż wszyscy Amerykanie razem wzięci i zaczęli zaprzeczać samym sobie, namiętnie powtarzając swoją hymny na cześć swojej indywidualnej masowość. Wtedy to właśnie 9/10 zaczęło przekonywać siebie i cały świat o swoim hipsterstwie, które najczęściej przypomina t-shirt haemowski- wzór niby '100% hipster' ale po tygodniu ma ją nawet Pani Krysia z ZUSu na grilu u sąsiadów.
tak czy siak. zaczyna z blogiem od nowa czesc tej starej jedynej notki ktora gdzies znalazlam zostawiam tu ;)